Późnym południem Elena obudziła się w ogrodzie i ziewnęła leniwie. Rozmyślając o sobie i swojej nowej umiejętności kłamstwa podążała powoli do sali tronowej. Gdy już tam dotarła postanowiła wezwać lokaja.
-Służba! -krzyknęła donośnie, ale zjawiły się tylko sprzątaczki i pomoce kuchenne.
Więc Maurycy nie zatrudnił nikogo na swoje miejsce...- pomyślała.
Najwyższa pora przyjąć kilka istot i mieć spokój.
-Wejść!- krzyknęła ponownie po czym przed nią zjawił się ogromny i cuchnący ogr.
-Stań trochę dalej. -powiedziała czując zapach poddanego.
-Tak może być?- zapytał zielony stwór.
-Ujdzie, więc jaką masz sprawę?
-Na bagnach nimfy posadziły kwiatki i twierdzą, że nie umiemy urządzić ładnie swojego planu astralnego.
Królowa leniwie machnęła ręką i powiedziała:
-Kwiatki zwiędły, może być?
-A mogę zrobić dowcip tym szczęśliwym stworom?
-Oczywiście, tylko szybko. Żegnam.
-Dziękuje, jesteś Pani wspaniała.
Świetnie mi poszło. Pora na następnego i idę odpocząć.
-Następny!- krzyknęła swoim cienkim głosem.
-Dzień dobry Wasza Wysokość.
-Miło mi cię widzieć kimkolwiek jesteś.
-Jestem duchem. Zamordował mnie mężczyzna który uciekł z więzienia. Nie został złapany. Czy Pani mogłaby się na nim zemścić lub zrobić coś, aby już nikogo nie skrzywdził?
-Już się robi. Po czym zacisnęła pięść i dokończyła swoją wypowiedź.
-Zginął i na pewno trafi do piekła. Jeśli chcesz to go odwiedź.
-Jest pani wspaniała!
-O tak. Dobrze o tym wiem...
W tym samym czasie w pomieszczeniu wypełnionymi białymi obłokami trzech starych i spokojnych mężczyzn wpatrywało się w ogromną szklaną kulę z niedowierzaniem.
-Jak ona mogła kogoś zabić?- zapytał najwyższy z nich.
-To postępowanie nie godne królowej!- krzyknął lekko poddenerwowany drugi.
-Zajrzyjmy do jej serca. Może zostało w nim choć trochę dobroci.- odpowiedział dźwięcznym głosem trzeci staruszek.
-Tak jak się spodziewałem. Jej serce prawie całkiem zamarzło z powodu braku okazywania uczuć.
-Co teraz zrobimy?
-Powinniśmy zatrzymać ten proces i jednocześnie ukarać ją.- powiedział spokojnie trzeci.
Po chwili ciszy jeden z nich krzyknął:
-Mam, mam, mam pomysł!
-Jaki?- szybko zareagował drugi.
-Zamknijmy ją w lodowym pałacu za karę i odbierzmy jej moc. Odzyska ją dopiero gdy ktoś ją pokocha. Wtedy tu wróci i powinna być taka jak dawniej.
-Ale to może trwać wieczność!
-No właśnie... Jej nie będzie to kto zajmie jej miejsce?
-Oczywiście że my!
-Proponuję zbudować ten pałac na ziemi. Może na... biegunie południowym!
-Świetny pomysł!
Trochę drętwy początek rozdziału. Następny może będzie napisany lepiej. Historia ogólnie powinna być ciekawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz